Firma, która dotąd produkowała swoje wafle tylko na rynek słowacki postanowiła zaoferować swoje produkty także innym narodom. Czy słowackie wafelki różnią się czymś od naszych rodzimych i czy mają szansę w konkurencji z naszymi polskimi kultowymi waflami takimi jak Princepolo ? To pewnie okaże się w ciągu najbliższych miesięcy.Podstawowa różnica widoczna na pierwszy rzut oka to fakt, że Horalky nie są w całości pokryte czekoladą. Środek jest właściwie taki sam jak u nas, czyli masa na zmianę z wafelkami. Smaki też podobne: mleczny, czekoladowy i arachidowy. Oczywiście smakiem różnią się trochę od reszty wafli, ale chyba każdy producent ma swoją własną recepturę na masę i to czy czyjaś masa nam smakuje bardziej lub mniej to już kwestia gustu. Trudno powiedzieć na chwilę obecną jaki będzie efekt wkroczenia Horalków na nasz polski rynek. Na pewno na początku będzie się to wiązało z dużymi promocjami i małą ceną wafla, która będzie nas zachęcać do kupna. Może również inne firmy bojąc się nowego konkurenta ulepszą swoją ofertę. Jedno jest pewne zwykli zjadacze wafli na pewno na tym skorzystają.
Kampania Horalków dopiero startuje, więc na razie nie widać specjalnej nerwowości firm produkujących wafelki. Kiedy już się rozkręci będzie można obserwować jak ustosunkowują się do nowego konkurenta. Poczekamy zobaczymy, jak niektórzy mawiają.